Kiedy milosc sie udaje…

Czy milosc sie moze udac albo nie udac?

Owszem…

Wydaje nam sie, ze tylko milosc jest potrzebna do stworzenia dobrej relacji. Jednak pomimo wielkiego uczucia prosto z serduszka, jestesmy tylko ludzmi, ktorzy maja emocje, ktorych mogl wkurzyc znajomy czy szef, ktorzy sa po prostu niewyspani, ktorzy maja kiepski dzien…

Dodatkowo, nosimy mnostwo bolesnych traum, doswiadczen, programow, ktore sa aktywowane w relacji z partnerem. Boimy sie odrzucenia, bliskosci, porzucenia, nie wierzymy, ze zaslugujemy na te milosc, na dobro od drugiej osoby. I te programy sie w kolko odtwarzaja. Bo przyciagamy partnera, ktory szepcze: ‚Popatrz tam”. I Ty nie chcesz, wkurwiasz sie na partnera, zalewaja Cie emocje pod jego adresem… A on po prostu odpowiada na to, czego potrzebujesz. Potrzebujesz zyc w leku, ze stracisz partnera? On bedzie co chwile uciekal, odchodzil, bo przeciez TY tego potrzebujesz. Glupio tak, ale tak to dziala.

A najbardziej glupio, ze jestesmy niewolnikami tych wszystkich nalecialosci z przeszlosci i dajemy sie nim manipulowac. Jestesmy jak aktorzy, ktorzy odgrywaja odpowiednie role w filmie pt. ‚Zycie’. A prawda jest, ze nie powinnismy nic odtwarzac, a kreowac. Kreowac zycie pelne szczescia, radosci, bliskosci. Kreowac zwiazki, ktorych naprawde pragniemy. Nie chcemy ranic partnera, skoro go kochamy, a wiec chcemy go chronic przez dzialaniem naszych traum. Nasze historie to nasze sprawy. Partner ma swoje wlasne. I kazdy ma obowiazek sam posprzatac swoje brudy. Ludzie, ktorzy przychodza do naszego zycia sa odpowiedzia na nasze programy.