Nie taka emigracja straszna…..

Ci, co zdecydowali się wyruszyć za granicę w celach zarobkowych, czy też kierując się chęcią życia w innym miejscu, doskonale wiedzą jak smakuje tęsknota, samotność, bezsilność. Można by tu wymieniać wiele. Już sama decyzja o wyjeździe powoduje szereg wątpliwości, lęków, obaw. Gdy już znajdziemy się w nowym miejscu, po początkowej euforii, dochodzą do głosu mniej przyjemne odczucia. Trzeba nauczyć się funkcjonować w innej kulturze, przyzwyczaić języka, znaleźć pracę, załatwiać formalności, nawiązać nowe znajomości. Całemu procesowi towarzyszy często szereg, niestety, nieprzyjemnych emocji. Do tego dochodzi samotność i tęsknota za rodziną i przyjaciółmi pozostawionymi w Polsce. I jak sobie z tym radzić? No właśnie, radzić sobie trzeba. Bo zagłuszanie uczuć na niewiele się zda, w końcu ujście będzie potrzebne.

Mieszkam w Kanadzie 2 lata. Wciąż jestem w procesie dostosowywania się i wchodzenia w tutejszą inność. Ale co najważniejsze – w ogóle chcę wejść w tę inność. Nie zamykam się tylko na grono Polaków, ciągle uczę się języka, oglądam kanadyjską telewizję. Mam dni, że słucham RMFu, jasne, ale wiem, że moja otwartość sprawi, że ja się tu będę czuła lepiej, bezpieczniej. A o to przecież chodzi…. Skoro zdecydowałam się na wyjazd z Polski, chcę tu żyć, chcę żyć szczęśliwa, to muszę się zaklimtyzować.

Emocje wciąż się pojawiają, stres jak u każdego, obawy, smutki, ale dlatego warto się temu wszystkiemu przyjrzeć i jeśli nie radzimy sobie z czymś, po prostu trzeba poszukać pomocy.